Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Czarne kwiaty - streszczenie - strona 4

znał. Przypuszczalnie była to młoda Irlandka o nadzwyczajnej jednak urodzie. Spotkał ją na statku, gdy podróżował przez Atlantyk. Była piękna, bezchmurna niedziela. Z powodu braku wiatru, statek stał w miejscu. Jak nigdy, wszyscy pasażerowie wylegli na pokład. I wtedy właśnie towarzysz poety zwrócił jego uwagę na piękną dziewczynę. Ona jednak nie bardzo interesowała Norwida, jako że miał myśli zaprzątnięte czymś innym. Spojrzał na nią tylko przelotem. Nadszedł wieczór i Norwid poszedł się położyć do swojej ciasnej, dusznej kajuty. W nocy słyszał krzątaninę i głosy załogi, nie wiedział jednak, co się dzieje. Nad ranem okazało się, że piękna Irlandka zmarła w nocy.



Gdy poeta wrócił do Europy, postanowił odwiedzić Adama Mickiewicza. Chciał to zrobić z czystej wdzięczności, słyszał bowiem, ze wieszcz wspominał o nim, gdy ten był w Ameryce. Wileński twórca mieszkał wtedy w okolicach placu Bastylii, w gmachu Biblioteki Arsenału, gdzie pracował jako bibliotekarz.



Spotkanie miało miejsce w niedzielę, co Norwid pamięta dobrze, jako że właśnie wracał ze mszy. Pokój, do którego zaprosił go Mickiewicz, był raczej skromny, przede wszystkim zaś - zimny. Jego ozdobę stanowiły głównie obrazy, zwłaszcza o tematyce religijnej oraz ustawiony na biurku odlew, przedstawiający niedźwiedzie.


Niedługo potem zmarła żona Mickiewicza - Celina Szymanowska i w dwa tygodnie po po-grzebie znajomi znów się spotkali. Gdy Norwid przyszedł do pana Adma, ten akurat wychodził, cofnął się jednak do środka, by w spokoju porozmawiać. Wieszcz szczegółowo opowiadał o śmierci żony. Później musiał wyjść, bo był z kimś umówiony. Gdy przyszło do rozstania na ulicy, Mickiewicz ścisnął dłoń Norwida, mówiąc „No... adieu!”, co wywarło na nim ogromne wrażenie. Dopiero potem okazało się, że było to ich ostatnie spotkanie